Bloog Wirtualna Polska
Jest 937 745 bloogów | losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS

Poprawiony fragment początku

czwartek, 22 października 2009 14:05
Proponuję na początek przeczytać wcześniejszy wpis, gdzie znajduje się ostra krytyka mojej opowieści. Co prawda otrzymałem go daaawno temu, ale dopiero dziś udało mi się goopublikować/ W międzyczasie sporo już pozmieniałem w swojej opowieści -ba zakończyłem pisanie drugiego rozdziału i gdyby nie to, że pewne problemy, które spowodowały porzucenie między innymi dalszych poprawek w mojej opowieści, już dawno mógłbym Wam przedstawić efekt mojej pracy. Na szczęście, większa częśc problemów za mną i znów powróciłem do dalszych prac. Jednak poprawianie treści wciąż trwa. W ciągu dnia potrafię w każdym akapicie wprowadzić kilka poprawek i wciąż nie jestem zadowolony z efektu. Nie wiem kiedy skończę, wygładzanie treści i eliminację błedów na tyle, aby móc z czystym sumieniem opublikować swoje "wypociny". Sorki - tym razem nie będa towypociny. Żałuję tylko, że nie znam nikogo, któ byłby w stanie przeanalizować to co napisałem i pomóc mi w usunięciu błędów stylistycznych i interpunkcyjnych - które mnie prześladują. :-O
Dziś jedynie przedstawię fragment samego początku, aby pokazać w jakim kierunku idą zmiany (uwaga - wciąż tekst jest wygładzany i poprawiany oraz co gorsza nie ma wprowadzonych poprawek dotyczących inerpunkcji).

          Swobodnie odetchnąłem świeżym i wciąż chłodnym powietrzem poranka. Słońce dopiero co wyjrzało zza drzew Lasu Wędrowców, oświetlając drewniane chaty podgrodzia. Skręciłem za domem bednarza i wszedłem do lasku, leżącego pomiędzy zabudowaniem podgrodzia, a dużymi polami. Doszedłem do małej polanki, przez którą płynie szemrzący strumyk, nie przypominający w niczym mętnego potoku, płynącego tędy jeszcze dwa tygodnie temu. Nawet gdy skończył się Okres Deszczów, przez kolejnych kilkanaście dni woda jakby rozłoszczona tym, że płynie zbyt wąskim jak dla niej korytem, wściekle się pieniła i szumiała. Dziś jest kryształowo czysta. Leniwie płynie, wytyczonym szlakiem. Większość drzew i krzewów, które zrzuciły liście na okres deszczowy, ponownie zaczęło się zielenić, ładnie komponując się z trawą porastającą polankę.
           Wyciągnąłem zza pazuchy swój ulubiony miecz i zacząłem nim wywijać na wszelkie strony. Nagłe pchnięcie, zwód i znów pchnięcie. Odskok, kilka szerokich machnięć bronią i znów zasłona przed ciosem wroga. Prowadziłem walkę z przeciwnikami na tyle długo, że gdy skończyłem byłem cały oblany potem. Zziajany ległem na trawie obok porzuconego miecza. Pod głowę włożyłem dłonie, aby było wygodniej i spojrzałem w ciemno-błękitne niebo. Już niedługo będę mógł posiadać prawdziwy miecz. Wtedy będzie koniec z tymi drewnianymi atrapami, także i z tą co nią przed chwilą wymachiwałem. Teraz mogłem walczyć tylko z wymyślonymi przeciwnikami, ale w przyszłości zostanę wielkim wojownikiem. Będę najlepszym żołnierzem, mistrzem fechtunku oraz znanym bohaterem, ratującym słabych przed złem. Zacząłem marzyć o świetlanej przyszłości, która być może rozpocznie się już pojutrze.
          Jak zawsze po ćwiczebnej walce, utonąłem na jakiś czas w marzeniach. Jednak, nie można spędzić tak całego dnia leżąc. Zwłaszcza, że brzuch zaczął przypominać o tym, że należy mu się posiłek. Wstałem więc, wypiłem wodę ze strumienia i ruszyłem z powrotem do domu. Jednak nie poszedłem na skróty, tylko na około, tak aby przejść przy głównej studni. Zawsze się staram tędy przejść, tak samo jak obok piekarni. Może mi się poszczęści i ujrzę Faldę, którą ojciec piekarz, często posyła do studni po wodę.
          Falda bardzo mi się podoba. Jest najpiękniejszą dziewczyną na całym świecie, a przynajmniej na podgrodziu. Jest zawsze tak cudownie uśmiechnięta i spokojna. Nie zachowuje się beznadziejnie jak większość dziewczyn. Nie chichocze histerycznym głosem, nie spotyka się z tym stadkiem dziewuch, które obgadują wszystkich jak leci. Jest po prostu ideałem. Niestety ideałem nieosiągalnym dla mnie. Do tej pory, ani razu z nią nie rozmawiałem. Jak ją widzę, to kompletnie przestaję myśleć i nie potrafię sformułować ani jednego sensownego zdania. Z pewnością, gdybym odważył się do niej podejść, to bym stanął przed nią jak głupek i nie potrafiłbym wykrztusić z siebie ani jednego słowa. Wyszedłbym tylko na idiotę. Dlatego też nigdy do niej nie podszedłem i chyba nigdy nie odważę się to zrobić.
          Niespodziewanie wpadłem na konia. Myśli o Faldzie, spowodowały, że szedłem jak na oślep, nie będąc tego nawet świadomy. Koń parsknął, a jeździec spojrzał na mnie z lekko zaskoczoną miną. Po czym się uśmiechnął i odezwał do mnie.
          - Nic ci się nie stało chłopcze?
          - Nie, nic panie - ledwo wydukałem, przerażony tym że musiałem jak na złość wpaść na kogoś zamożnego i to jeszcze będącego szlachcicem, na co wskazywał jego bogato zdobiony strój oraz szpada, broń której nie używają ludzie niższych stanów. Jedynymi szlachcicami jakich znam jest baron i jego bliźniaki. Sam baron nie raz krzyczał na mnie, gdy był zły a ja wszedłem mu w drogę. Na szczęście nieznajomy nie miał złych zamiarów. Nadal się uśmiechając rzekł:
          - Uważaj, bo zrobisz sobie kiedyś krzywdę - po czym mrugnął do mnie, poprawił na głowie swój kapelusz i powoli odjechał w kierunku bramy grodu. Przez jakiś czas odprowadzałem go wzrokiem, przyglądając się zwłaszcza jego cudownemu nakryciu głowy. Kapelusz cały czarny, podłużny z doczepionymi wzdłuż połyskującymi koronkami z tajemniczego materiału. No i te czerwono krwiste pióra wpięte za pasek, okalający daszek. Zrobiłbym spore wrażenie na ludziach, gdybym posiadał takie cudo.
          Gdy dotarłem do kamiennej studni, wbrew swoim nadziejom nie ujrzałem przepięknej Faldy. Jedynie jakaś starsza kobieta nabierała wodę do drewnianego cebrzyka, a nieopodal kręcił się Rabert i jego kumple. Postanowiłem jak najszybciej powrócić do siebie, gdyż jak oni mnie zauważą znów zaczną drwić ze mnie i z mojego ojca. Kiedyś tego nie wytrzymałem, ale zostałem przez nich pobity, a później jeszcze mój ojciec mnie ukarał - twierdząc, że byłem głupcem. Nie dlatego, że rzuciłem się na całą grupę, tylko dlatego, że dałem się wyprowadzić z równowagi ich słowami. Od tej pory unikam ich jak ognia. Nic przyjemnego gdy się jest obrażanym i nic na to nie można poradzić.
          Po kilku chwilach dotarłem do naszej chaty. Nie jest ona zbyt wielka. Oczywiście drewniana jak wszystkie wokół o dachu pokrytym słomą zmieszaną z gliną, co by nie przeciekał. W środku są trzy izby. Dwie malutkie służące nam jako miejsce spoczynku oraz większa izba, gdzie z ojcem jadam i czasami przyjmuję gości. Tylko do mnie przychodzą ludzie. Mój tata, unika innych jak tylko może. Gdy moja mama umarła, zmienił się w zgorzkniałego człowieka. Wcześniej podobno był sympatycznym i często się śmiejącym gościem. Przynajmniej tak twierdzi Samuel, gdyż ja nie mogę tego pamiętać, bo miałem zaledwie roczek gdy się to stało. Samuel jest w wieku mojego ojca. Nie raz mnie pocieszał, gdy byłem załamany, czy też wybijał mój pomysł ucieczki z domu rodzinnego. Właściwie zachowywał się względem mnie, tak jak powinien zachowywać się prawdziwy ojciec. Niestety mój tata albo mnie ignorował, albo mnie karał. Nigdy nie usłyszałem od niego dobrego słowa. Nigdy mnie nie pocieszył, ani nawet normalnie nie rozmawiał. Choć jest mistrzem szermierki, to nie on mnie nauczył władania mieczem. Właściwie zapewniał mi tylko dach nad głową i jedzenie.



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,5083530,trackback

komentarze (19) | dodaj komentarz

Druzgocząca krytyka

niedziela, 30 sierpnia 2009 10:18
Oto co otrzymałem:

Jestem świeżo po przeczytaniu całości i postanowiłam, że napiszę ci konstruktywny komentarz. Przynajmniej mam nadzieję, że mi się uda i naprawdę weźmiesz sobie do serca to, co ci powiem i nie obrazisz się i dobrze zniesiesz krytykę. Nie mam zamiaru być złośliwa ani czepiać się o pierdoły, wyjąwszy oczywiście fakt, że jest w twoim opowiadaniu mnóstwo rzeczy, o które można, a nawet trzeba się czepić.
Zacznę może od tytułu. Czy to opowiadanie ma tytuł? Trochę nie chcę mi się wierzyć, że nazwałeś je "Opowieść fantasy". Opowieści fantasy jest naprawdę mnóstwo, więc jakiś bardziej konkretny tytuł nadałby twoim wypocinom charakteru, byłby też punktem zaczepnym dla przypadkowych przechodniów, poszukujących czegoś do poczytania. A wierz mi, "Opowieść fantasy" nie brzmi zachęcająco, przynajmniej dla mnie. No ale nie jest to rzecz najważniejsza, nie kaleczysz tym języka polskiego.
Jeśli chodzi o treść, to cóż... Może zacznę od gramatyki i pisowni, a treścią, fabułą i bohaterami zajmę się później. Po pierwsze, masz styl gimnazjalisty. Nie wiem, ile masz lat, ale z niektórych twoich komentarzy wywnioskowałam, że studiujesz, może nawet jesteś już po studiach, bo wspominałeś też coś o pracy. Jak na studenta, to nie jest za dobrze. Pisałeś też o tym, że z językiem polskim jesteś na bakier. Więc może nie ma sensu branie się za własną twórczość? Ale rozumuję, że chyba bardzo to lubisz, więc powinieneś pomyśleć o znalezieniu sobie jakiejś osoby, która czytałaby twój tekst przed wstawieniem go na bloga i która lepiej znałaby się na pisaniu, tak żeby mogła wytknąć ci błędy, przynajmniej te najbardziej oczywiste, popracować z tobą nad stylem i powiedzieć ci, co sądzi na temat treści, fabuły, wydarzeń, bohaterów. Innymi słowy, potrzebujesz edytora, i to cholernie dobrego, żeby pomógł ci coś z tym zrobić. Masz rację, z Sapkowskim dzieli cię niebotycznych rozmiarów przepaść, ale dlaczego choć trochę nie przybliżyć się do jej przekroczenia?
Po drugie, robisz mnóstwo błędów natury gramatycznej: ortografy, powtórzenia, literówki (o zgrozo! czytaj swój własny tekst, zanim go wstawisz, nawet kilka razy i używaj Worda, a nie pisz na gorąco w okienku blogowym!), nie wspomnę już o interpunkcji, która woła o pomstę do nieba (tu też przydatne jest czytanie własnego tekstu, najlepiej na głos, z uwzględnieniem postawionych przez ciebie znaków przestankowych. Wtedy możesz wyłapać, że zdania brzmią wręcz idiotycznie, a niektóre przecinki aż się proszą o przestawienie. Do tego nie trzeba wiele, wystarczy krztyna poczucia estetyki.), o tym, że nadużywasz zaimków (to się nazywa zaimkoza i niedojrzałość stylu, staraj się tego unikać) i partykuły "się" (wielokrotnie zdarzyło ci się postawić ją w zupełnie nieodpowiednim miejscu, co też, notabene, brzmi dziwnie, kiedy się czyta). Czasami układasz słowa w zdaniu w dziwnym szyku, jakoś tak na odwrót, co odbiera tekstowi płynność, przez co czytanie może być męczące (takie było dla mnie). Widziałam też błędy w zapisie dialogu, ale z tym większość zaczynających pisanie ludzi ma problemy (ja też miałam, ale wystarczy o tym poczytać albo zaobserwować, jak to się pisze w różnych wydaniach książkowych).
No właśnie, te dialogi: sztuczne, nieciekawe, infantylne, przyciężkawe. Przeczytałam ocenę z blogowej ocenialni, którą przekleiłeś na swojego bloga. Zastanawiasz sie tam, co ma piernik do wiatraka (innymi słowy: pisanie dialogów i pytanie oceniającej, czy ty w ogóle rozmawiasz z ludźmi). Otóż to nie piernik i wiatrak, raczej człowiek i woda, czyli dialogi nie mają prawa bytu bez rozmów. Dzięki temu przyswajasz sobie cechy języka mówionego, styl wypowiedzi innych ludzi etc., co znacznie ułatwia w późniejszym czasie komponowanie kwestii bohaterów. Wiem, że może być ciężko, ale trzeba wziąć dupę w troki i trochę się tym zainteresować i obserwować, jak to robią żywi ludzie, żeby potem bohaterowie wydali się bardziej prawdopodobni i naturalni. Co więcej, zwykle, kiedy prowadzona jest rozmowa, postaci wykonują pewne czynności, np. przestępują z nogi na nogę, podchodzą bliżej siebie, gestykulują, "puszczają w ruch" swoją mimikę twarzy, co ma na celu oddanie emocji i uczuć, które ich w danym momencie przepełniają. Jeden gest może powiedzieć więcej, niż tysiąc słów, pamiętaj, bo to się odnosi też do pisania. Czasem bohaterowie mogą też wykonywać różne czynności. Tymczasem u ciebie, nie mówię, że zawsze, ale w pewnych momentach miałam wrażenie, że oni po prostu stoją naprzeciw siebie i gadają, nie robiąc nic ponad to.
Tu dochodzimy do kolejnej kwestii, a mianowicie braku plastyczności obrazu. Zbyt mała ilość opisów miejsc i rzeczy znacznie utrudnia wyobrażenie sobie świata przedstawionego. Odniosłam wrażenie, chyba nie ja jedna, że opowiadanie ma formę dziennika/pamiętnika. Tworzysz zwyczajną relację z dziejących się wydarzeń, która nie ma w sobie nic, co zachęcałoby do dalszego czytania. Prowadzisz narrację pierwszoosobową, w związku z czym skupiasz się głównie na uczuciach głównego bohatera, przez co zaniedbujesz resztę. Nic właściwie nie wiemy o świecie, w którym ma miejsce akcja, może tylko tyle, że jest magia, kilku bogów, dziwne jaszczurotwory i nie jest to współczesna nam rzeczywistość. A, no i jest gród i podgrodzie. Ale jak to wszystko wygląda? jakie są rośliny, przyroda, świat? jakie są wierzenia ludu? inne istoty żywe? panuje pokój, wojna? czym się para ludność? Kreacja świata zdecydowanie uboga. I nie nadrobi tego dodatkowy dział, w którym umieścisz informacje na temat tamtejszej przestrzeni. To musi być zawarte w tekście, inaczej opowiadanie bardzo na tym cierpi.
Jeszcze co do formy twojego pisania, to istotnym błędem, który popełniasz, jest mieszanie czasów. Błąd tragiczny, idź i nie wracaj! I nie chodzi mi tu o użycie czasu teraźniejszego w akcji prowadzonej we śnie głównego bohatera, bo to jeszcze można znieść, nawet muszę powiedzieć, że taki zabieg w tym przypadku urozmaica i intryguje. Jest natomiast wiele innych miejsc, kiedy mylisz czasy, co zdecydowanie wpływa negatywnie na jakiekolwiek i czyjekolwiek pisarstwo. No i poza tym, to tak się po prostu nie robi, to taka żelazna zasada. Jak już piszesz, to w jednym czasie.
Co do akcji, wszystko dzieje się za szybko, raz dwa, mnóstwo rzeczy w jednym czasie. Brak tu swego rodzaju namaszczenia chwili, smakowania kolejnych wydarzeń, perypetii bohaterów. Wygląda to tak, jakby nie chciało ci się wszystkiego dokładnie opisywać, tylko dajesz znać, że coś się wydarzyło i koniec. Wcześniej nazwałam to "relacją". Bo o ile relacja może się pojawić jako jedna z form zamieszczonych w opowiadaniu (tak jak dialog, opis miejsca, opis przedmiotu, opis uczuć, liryczne wstawki), to jako całość taki styl jest raczej lakoniczny, przynajmniej w twoim wypadku. I nie przypadło mi to do gustu. Jeśli chodzi o fabułę, to z początku wiało nudą, potem się rozkręciło i może coś z tego będzie. Jakiś pomysł z pewnością jest i to jest dobre. Przynajmniej wiesz, co chcesz przedstawić. Jednak sytuacje, w jakich znajdują się postaci, są naiwne, naciągane. Nagły wybuch czułości ojca i pojednanie, takie ni z gruchy ni z pietruchy, nienaturalne; scena nocna z Faldą i wyznanie miłości banalne, rodem z harlequinu. Aczkolwiek podoba mi się, jak opisujesz uczucie Zelmira do dziewczyny, chociaż mógłby trochę więcej porozwodzić się nad jej pięknem, popodziwiać inne części ciała (np. usta, dłonie, obojczyki etc.). To dodaje zmysłowości.
Jak już wcześniej pisałam, skupiasz się (konsekwencja narracji pierwszoosobowej) na uczuciach głównego bohatera i zapominasz o innych. Nie możesz z tej perspektywy wejść w ich umysły i analizować psychiki, dlatego g.b. powinien więcej czasu i uwagi poświęcać na przyglądanie się ludziom. To on powinien rozważać ich zachowania, obserwować gesty, mimikę twarzy, ton wypowiedzi. Dzięki temu czytelnicy (nie jesteśmy idiotami!) mogą się domyślać, co jest grane i co kto czuje. U ciebie mi tego brak.
Dalej... a, tak, ci bohaterowie. Bohaterowie są nieciekawi, słabo zarysowani, niewiele o nich wiemy. Znowu: za dużo głównego bohatera, za mało reszty. W związku z tym, jedyną w miarę dobrze przedstawioną postacią jest Zelmir. Ale ogromnie wkurzająca jest jego tendencja do rozpaczania i roztkliwiania się nad swoim tragicznym losem biednego, opuszczonego dzieciaka z rozbitej rodziny. Za często beczy. Tak, wiem, że z założenia jest uczuciowy, ale rany boskie, ile można! To wręcz nienaturalne, nawet uczuciowi faceci nie płaczą co chwilę, chyba że w wieku dziecięcym. Uczuciowość można okazywać na wiele sposobów, innych niż płacz i użalanie się nad sobą. To samo ojciec Zelmira... przesadzone. Aczkolwiek wydał mi się nader interesujący, znaczy mógłby być interesujący, gdybyś trochę lepiej go zarysował i nie uśmiercił tak wcześnie. Ale oto pojawił się zastępca ojca, mag Olodar. Facet ma zadatki na intrygującą i wzbudzającą sympatię postać, ale co z tego zrobisz, nie wiem. Zwykle w powieściach fantasy najciekawsi są czarodzieje.
Mimo to, że trochę chciałoby się wiedzieć, jak dalej potoczą się losy bohatera, czyta się to nieprzyjemnie, ciężko i ja, osobiście, w pewnym momencie czytałam tylko po to, żeby jak najszybciej skończyć. Tak naprawdę wszystko jest tutaj do poprawki. Opowiadanie nie wzbudza żadnych emocji, tragedie bohaterów nie są przejmujące, nie jest mi ich żal, nie współczuję im, nie cieszę się ich szczęściem. Nie wciągnąłeś mnie do ich świata, nie sprawiłeś, że tęsknię za ich przygodami i że chciałabym się znaleźć razem z nimi, w ich rzeczywistości.
Szczerze powiedziałam ci, co myślę. Mam jeszcze na koniec radę: czytaj, czytaj, czytaj! Wszyscy to mówią i ja też, czytaj, bo jak nie czytasz, to nie będziesz dobrze pisał. I pisz w Wordzie, bo automatycznie poprawia ci niektóre błędy ortograficzne i literowe, a jak nie poprawi, to podkreśli. I jak coś napiszesz, to odłóż na parę dni, najlepiej co najmniej tydzień (marzenia!), a jeśli nie, bo zależy ci na czasie, to chociaż na dzień, dwa i wtedy przeczytaj, od razu zauważysz swoje błędy. I, jak pisałam wcześniej, spróbuj poczytać na głos, w celu wyłapania interpunkcji. I pamiętaj o innych moich radach i sugestiach. Pewnie uznasz, że się mądrzę, ale naczytałam się różnych podobnych komentarzy i rad, których bardziej doświadczeni udzielali mniej doświadczonym, więc wiem, że niektóre prawdy są uniwersalne i kiedy się do nich zastosujesz, efekt końcowy jest choć odrobinę lepszy. Nie jestem niewiadomo kim, ale służę moją pomocą :) I przepraszam za chaotyczność wypowiedzi.


Gio

To się nazywa krytyka. Oczywiście bolała, ale przynajmniej opisywała prawdę. Na tyle, że prace nad poprawkami do rozdziału pierwszego przeciągnęły się w czasie (co gorsza w międzyczasie miałem poważne problemy) - i tak wiem, że nie uda mi się wprowadzić wszystkich poprawek - gdyż jestem zbyt cienki jeżeli chodzi o polszczyznę. Więc jeśli ktoś z Was chce zostać pisarzem, a jest uczniem w podstawówce lub gimnazjum - to proponuję aby z całych sił uczyć się języka polskiego. :-P

No ale teraz moja pora, aby odpowiedzieć na krytykę.

1. Tytuł.
Powieść (to nie są opowiadania) ta nie ma żadnego tytułu. Gdy zostanie zakończona, być może warto będzie nadać jej jakąś nazwę - ale w tej chwili na to nie zasługuje. :|
2. Moje pisanie (wypociny).
Gdybym był dobrym pisarzem, nie umieszczałbym tego co piszę w internecie, zwłaszcza w bloogu, tylko opublikowałbym to jako książkę. Ale ponieważ ze mnie słaby pisarz, moja twórczość trafia tutaj. Czytelnicy decydują czy warto z moimi wypocinami się zapoznać czy też nie. Dla mnie każda pochwała - o ile jest szczera, to jak wielka nagroda. ;-)
3. Błędy ortograficzne.
Niestety pisałem bezpośrednio w blogu i natychmiast publikowałem. Teraz już tak nie będzie (aczkolwiek jeżeli chodzi o komentarze, to raczej nadal będę szedł na żywioł). o:-)
4. Zaimki oraz "się".
Hm codo zaimków to nie wiedziałem - z kolei co do słówka "się", to faktycznie za każdym razem wstawia mi się ono w miejscach conajmniej dziwnych - aczkolwiek nie zawszę potrafię to wyłapać. :-(
5. Rozmowy bohaterów.
Gdy mam natchnienie, pisanie dialogów nie sprawia mi trudności - choć fakt, faktem nie mam nigdy pewności na ile są one prawdopodobne. Niestety gdy nie mam natchnienia - pisanie dialogów kompletnie mi nie idzie. A wg mnie dobra powieść, bez dobrych dialogów jest tylko przemądrzałą i strasznie nudną księgą. Cały czas będę się starał aby dialogi były realniejsze i ciekawsze i gdy sytuacja na to zezwoli aby bohaterowie coś w między czasie robili. :-(
6. Opisy miejsc i rzeczy
Faktycznie jest ich nie wiele, a to co jest jest dośc szczątkowa. Z jednej strony jest to efekt zamierzony, z drugiej moj brak umiejętności dobrego opisywania. Mozna się zapytać - jak to? Efekt zamierzony? Właściwie tak, gdyż publikacja znajduje się w necie, gdzie internauci wolą czytać treściwe teksty, a omijają wszystko to co zawiera zbyt dużo opisów. Z tego wynika morał dla wszystkich, że opowieści pisane na wyłaczny użytek internetu, siłą rzeczy powinny się róznić,od tego co ma ukazać się w formie prawdziwej książki. Ale i tutaj będe musiał wprowadzić poprawki, aby osiągnąć złoty środek. Co do informacji oświecie - mają się one pojawić w dalszej części opowieści. papa
7. Postacie opowieści
Zelmir będzie mniej tkliwy - choć w jego naturze jest bycie osobą wrażliwą. Inne postacie zostaną mocniej zarysowane za wyjątkiem może ojca, który tym razem w ostatniej chwili zmieni postępowanie względem Zelmira, ale w nie tak przesadzony sposób jak zauważyłaś.:-D
8. Czas
Doskonale wiemże nalezy pisać całość w jednym czasie i faktycznie, pisząc w pierwszej osobie jakoś mi się to nie udaje. Postaram się to poprawić - choć możetak być, że nie zauważę, nieświadomego przeskoczenia z jednego czasu na inny. :-(
9 Czytaj, czytaj - czytaj
Dobra rada, na mnie nie dzialająca. Niegdyś byłem połykaczem książek (w ciągu tygodnia nie schodziłem poniżej 5 pozycji), ostatnio niestety nie mam wystarczającej ilości wolnego czasu, przez co czytam sporadycznie (jeżeli chodzi o literaturę, gdyż publikacje naukowe czytuję codziennie). 

Mam nadzieję, że na dobre wyjdzie to, że ktoś na moich błedach nauczy się poprawniej pisać :) o ile nie zasnął w trakcie czytania |-o zZ... zZ... zZ....

Dziękuję autorce za taki długi wywód i za to, że jej się chciało tyle napisać - kochana jest, no nie? serce


Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,4937302,trackback

komentarze (4) | dodaj komentarz

No to jazda dalej

wtorek, 18 sierpnia 2009 15:56
Koniec obijania iprzynoszenia sobie wstydu. Już wkrótce opublikuję zmodyfikowany rozdział pierwszy i napisany całkowicie od nowa rozdział drugi (w całości). Jeszcze tylko trochę muszę nad nimi popracować.

Pozdrawiam Was


Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,4896071,trackback

komentarze (6) | dodaj komentarz

Rozdział II - U Olodara/Wizyta Serenisusa

środa, 05 listopada 2008 16:46

    Siedziałem sobie na ławce, starając się skoncentrować na nie myśleniu. Niestety odgłosy ptaków, skutecznie mi w tym przeszkadzały. Zresztą mimowolnie dekoncentrowałem się i przyłapywałem, że zamiast nie myśleć, przed oczami mam widok mojego grodu podczas ataku jaszczurek. Wolałbym teraz wziąć w dłoń miecz i oddać się innym ćwiczeniom, podczas których łatwiej poskromić swój umysł, niż w trakcie siedzenia jak jakiś zniedołężniały staruszek. Nawet nie wiem kiedy, pojawił się znajomy Olodara i ledwo skinąwszy głową wszedł do środka chaty. Miał szczęście, bo akurat mój mistrz przebywał w środku. Wyłakniony jakiejkolwiek rozrywki, zerwałem się i wszedłem za nim.
    - Witaj Olodarze, musimy poważnie porozmawiać, pojawił się kolejny problem - rzekł Serenisus.
    - Dobrze. Zelmirze, mógłbyś nas opuścić? - powiedział mistrz, jakby ze smutkiem w głosie.
    Rozczarowany odwróciłem się na pięcie i wymaszerowałem na zewnątrz. Zirytowany pokręciłem się wokół chaty, po czym usiadłem ponownie na ławce. Niestety o skupieniu myśli, nie było mowy. Znów się zerwałem. Znalazłem jakiś większy kij i zacząłem nim wymachiwać na różne strony. Ciekawość o czym rozmawiają w środku, mnie zadręczała. Na szczęście nie musiałem długo przebywać na zewnątrz. Serenisus wraz z Olodarem wyszli razem. Olodar rozejrzał się i dostrzegłszy mnie, skinął ręką.
    - Niestety będziesz musiał przez jakiś czas radzić sobie sam. Mam pilne sprawy do załatwienia. Pamiętaj - ćwicz cały czas, bo jak wrócę to będzie już najwyższa pora, abyś dowiedział się czegoś więcej na temat magii. Trzymaj się Zelmirze i czekaj na mnie cierpliwie.
    Nawet nie miałem szansy zapytać się go, co to za sprawy, gdzie jedzie i właściwie co się dzieje. Serenisus i Olodar odwrócili się i poszli ścieżynką w głąb lasu. Dopiero po chwili dotarło do mnie, że jest to co najmniej dziwne. Mój mistrz, jak tylko gdzieś wyjeżdżał, co czynił dość systematycznie, dosiadał swojego stwora i brał zawsze jakieś bagaże. A teraz wyszedł tak bez przygotowania. Dziwne. Bardzo dziwne. Zadumany, wszedłem do chaty, z jedną myślą. Dzisiaj już nie dam rady ćwiczyć.



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,3875973,trackback

komentarze (13) | dodaj komentarz

Oznaki życia z mojej strony

czwartek, 26 czerwca 2008 14:35
Nie zapomniałem ani o blogu, ani o mojej opowieści, ani o Was. Po prostu przerażający brak wolnej chwili nie pozwala mi ani na pisanie, ani odwiedzanie blogów ;-(. Liczę na to, że w połowie wakacji, będę mógł wreszcie odsapnąć i powrócić do pisania. :-/

Dlaczego mam tak mało czasu? Cóż - sesja, zmieniłem pracę i mam męczące szkolenia, praca przeddyplomow/dyplomowa (akurat jest to MMORPG grany poprzez przeglądarkę internetową), przeprowadzka, wyjazdy, choroba (dwa tygodnie z głowy) itp, itd. No i niedługo będę przez jakiś okres czasu odcięty od internetu (cóż - przeżyję i tak mało chodzę po necie). Tak mi brakuje wolnego czasu, że od ponad miesiąca nie grywam w gry komputerowe (co lubię i właściwie dzień bez pykania - to dzień stracony
;-)).

Pozdrawiam wszystkich i życzę i Wam i sobie - aby mieć więcej czasu do własnej dyspozycji.
!


Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,3482137,trackback

komentarze (5) | dodaj komentarz

Rozdział II - U Olodara/Kontrola umysłu

wtorek, 15 kwietnia 2008 19:57
              Następnego dnia Olodar z samego rana przywołał mnie do siebie i rzekł:
        - Koniec z tym, twoim machaniem mieczem. Najwyższa pora żebyś nauczył się czegoś potężniejszego, co może się przydać tobie o ile z tego będziesz rozsądnie korzystał – na chwilę zamilkł patrząc mi w oczy. Nie odezwałem się ani słowem, choć byłem bardzo ciekawy co ma on na myśli.
        - Nas wszystkich – zaczął ponownie do mnie przemawiać – otacza niezwykła energia. Znajduje się ona wszędzie, w powietrzu, w ziemi, w każdej żyjącej istocie, w przedmiotach. Jest ona niewidoczna, ale pomimo tego jeśli się ma odpowiednie talenty oraz wiedzę, można z niej korzystać, aby robić cudowne, albo okropne rzeczy – przy ostatnich słowach zmarszczył brwi.
        - Chciałbym abyś i ty nauczył się wykorzystywać tą energię, ale najpierw przysięgnij, że nie będziesz tego robił w złej sprawie – spojrzał ponownie mi w oczy.
        - Przysięgam – odpowiedziałem bez wahania.
        - Dobrze, ale pamiętaj o tej przysiędze, nie chciałbym abyś popadł w tarapaty przez nieodpowiednie korzystanie z takiego źródła mocy. Nauczę cię języka magii, który jest kluczem i zarazem formą zabezpieczenia przed niepowołanymi osobami do korzystania z tej energii. Ale najpierw będziesz musiał nauczyć się czegoś ważniejszego. Kontroli nad swoimi myślami, abyś niechcący nie wywołał jakiegoś efektu magicznego, jak ci się to już raz zdarzyło, czytając w mojej chacie księgę.
        - To była magia? – zapytałem się zdezorientowany.
        - Właściwie zaklęcie, ale można spokojnie nazwać to magią.
                Od tego dnia, Olodar zaczął mnie męczyć. Dosłownie. Ćwiczenia kontroli umysłu były nudne, jak falki z olejem. Ponadto kilka razy Olodar podniósł na mnie głos, narzekając, że jestem jakimś niespokojnym duchem i tłukiem, że nie rozumiem jego wskazówek Mogę powiedzieć tylko jedno. Posługiwanie się mieczem to nic wielkiego w porównaniu z tą kontrolą umysłu. Tak minęło wiele dni, podczas których robiłem niewielkie postępy.  Jednak pewnego dzionka moja nauka została przerwana, przez ponowne przybycie Serenisusa.


Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,3220048,trackback

komentarze (15) | dodaj komentarz

Nowe fotografie ala fantasy

poniedziałek, 14 kwietnia 2008 18:23
Umieściłem 6 nowych fotografii. Oczywiście są to zwykłe fotografie z widoczkami, które nie co podretuszowałem (nie zawsze było to konieczne) i dodałem klimatyczny opis, dzięki czemu stały się (przynajmniej wg mnie) FOTOGRAFIAMI FANTASY. Znajdziesz je w galerii fotografi, jako ostatnie 6 pozycji. Życzę miłego oglądania. Aha - w tym tygodniu, nareszcie umieszczę dalszy odcinek opowieści. :-]

Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,3216348,trackback

komentarze (2) | dodaj komentarz

Fanzin Krainy Fantasy nr 2 - oraz kilka słów odemnie

poniedziałek, 07 kwietnia 2008 11:19

Jak ja już dawno nie byłem na swoim blogu :-\. Przerażająca sprawa, ale cóż od jakiegoś czasu jestem bardzo zapracowanym człowiekiem, tak że czasu wolnego mam nie wiele ;-(, a jak już mam - to niestety jestem zbyt zmęczony, aby cokolwiek zrobić |-o zZ... zZ... zZ.... No i oczywiście dodatkowo mam mnóstwo problemów - np pragnę zmienić pracę. Jakbyś ktoś słyszał o pracy dla Informatyka (ew. przedstawiciela handlowego) w Warszawie to proszę dać znać telefon.

Pomimo tego, że od dawien dawna nic nie napisałem, nie mam zamiaru porzucić tej opowieści, jak tylko trochę mi się ustabilizuje w życiu, zacznę pisać dalsze fragmenty, aczkolwiek chwilowo nie jest to możliwe papa.

Dla tych którzy lubią czytać opowiadania fantasy mam dobrą wiadomość. Na stronie Kraina Fantasy ukazał się drugi nr fanzinu, z kilkoma opowiadaniami, a już wkrótce, gdy zostaną ogłoszone wyniki konkursu na opowiadanie fantasy, pojawi się 3 nr z najlepszymi pracami, a z tego co wiem, to są one dobrze napisane i ciekawe. Więc wystarczy odwiedzić Kraina Fantasy i wejść do download, aby pobrać ten "magazyn".

Pozdrawiam gorąco wszystkich, którzy czekają na dalsze fragmenty i bardzo przepraszam za tak długie milczenie. :-|

PS. A o co chodzi z tą opcją "Konkursy i Nagrody", która się pojawiła na blogach WP? Załączyłem to sobie, ale nie jestem zorientowany w temacie???



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,3172672,trackback

komentarze (0) | dodaj komentarz

Rozdział II - U Olodara/Rozmowa

poniedziałek, 21 stycznia 2008 17:46
      W chacie, Olodar i jego znajomy rozsiedli się wygodnie, po czym mój mistrz poprosił, abym przygotował wielki dzban soku jeżynowego. Spełniłem jego prośbę, następnie usiadłem na skrzyni, aby przysłuchać się ich rozmowie. Jednak nie do końca rozumiałem o czym gawędzą, ponieważ zaczęli rozmawiać o magii i jakiś innych dziwnych sprawach. Zniechęcony, sięgnąłem do jednej z ksiąg, które mogłem czytać, pozostałe były dla mnie zabronione, co było zrozumiane po ostatnim moim wypadku. Rozmowa przez moment dotyczyła także mojej osoby, ale jakoś szybko została ucięta i przeniosła się znów na dziwne tematy. Zacząłem więc sobie czytać o ziołach. Bardzo nudna księga, ale takich z opowieściami były tylko dwie i już dawno się z nimi zapoznałem. Myślałem, że na tych rozmowach ich spotkanie zakończy i ten tajemniczy przybysz, wyjedzie ale się myliłem. W pewnym momencie Olodoar zwrócił się do mnie z prośbą.
    - Zelmirze. Czy mógłbyś na jakiś czas zostawić nas samych. Mój przyjaciel z pewnością chciałby poopowiadać swoje wydarzenia, ale znając go, dopóki ty tu będziesz, tego nie zrobi, bo się krępuje – Serenisus spojrzał się na mnie z taką dziwną miną, jakby się jakiegoś kwaśnego soku napił, a następnie spojrzał na mojego mistrza jakby z wyrzutem.
    Cóż miałem zrobić? Zgodziłem się i wyszedłem na zewnątrz. Ponieważ za bardzo nie miałem co robić poszwędałem się po okolicy, a gdy wróciłem na wieczór, okazało się, że przybysza już nie ma, tylko Olodar samotnie siedział na ławie i miał dziwnie smutny wyraz twarzy.


Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,2852516,trackback

komentarze (15) | dodaj komentarz

Znów BLOOG.PL Wirtualnej Polski działa FATALNIE!!!

niedziela, 20 stycznia 2008 9:24
Wszystkich czytelników, którym uda się odczytać tą notkę, przepraszam za fatalne funkcjonowanie bloga - w imieniu Wirtualnej Polski, która całkowicie nawala. ]:-/ Cóż, napisałem do nich uwagę z prośbą o odpowiedź. Jeśli ją otrzymam to tutaj ją umieszczę, a jej tekt jest taki:

Czy kiedykolwiek blogi będą działały poprawnie??? PROSZĘ TYM RAZEM O ODPOWIEDŹ - chcę wiedzieć, czy w ogóle czytacie te uwagi!. Blog WP najbardziej mi się podoba ze względu na funkcjonalność i doprawdy nie mam ochoty go zmieniać - ale jeśli ma tak funkcjonować - to nie ma sensu (ciągłe awarie - zaczynają być irytujące). Co się tam u Was dzieje? Czy WP przestanie istnieć???

Jakbyście nie wiedzieli od jakiegoś czasu, źle wyśiwetlają się blogi (raz jest ok, raz bez tła i częsci formatowania, raz w ogóle lub z komunikatem, że brak wpisów lub są usunięte). Nawet główna strona nie działa poprawnie. Np lista wybranych blogów czasami się nie wyswietla itp, itd.


Prawdą jest to, że funkcjonalność na WP najbardziej mi odpowiada, ponadto link do tego bloga jest dość znany - także dla wyszukiwarek i szkoda byłoby to wszystko tracić. Ale zaczyna mnie to martwić. ;-(Jeśli WP będąc tak dużą firmą nie potrafi sobie dac rady z funkcjonowaniem części jej serwisu - to może oznaczać całkowitą KLAPĘ albo bloogów, albo nawet całej WP. Daję im ostatnią szansę. !!!!!!

Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,2846361,trackback

komentarze (7) | dodaj komentarz

 1234567  »

Zdjęcia w galeriach.


piątek, 18 maja 2012

Licznik odwiedzin:  43 916 (wersja testowa)

O moim bloogu

1.Opowieść: Kolejne fragmenty opowieści dziejącej się w innym świecie pełnym magii, nieznanych istot i potworów. 2.Komentarze: Moje komentarze na różne tematy, nie tylko o tym blogu czy opowieści. 3...

więcej...

1.Opowieść: Kolejne fragmenty opowieści dziejącej się w innym świecie pełnym magii, nieznanych istot i potworów. 2.Komentarze: Moje komentarze na różne tematy, nie tylko o tym blogu czy opowieści. 3. Informacje: Dodatkowe informacje na temat świata fantasy, w którym dzieje się akcja opowieści, o bohaterach, miejscach czy wydarzeniach.

schowaj...

Księga Wędrowców

Ostatni wpis w księdze:

  • data: 11.05.2012 21:42:11
  • autor: V
  • treść: Jeszcze nie przeczyt...

Galeria zdjęć

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 43916
(wersja testowa)
Wpisy
  • liczba: 67
  • komentarze: 382
Galerie
  • liczba zdjęć: 15
  • komentarze: 30
Księga gości: 98
Bloog istnieje od: 1954 dni




Lubię to